środa, 3 listopada 2010

Jeszcze o wojnie polsko-polskiej

Czy trwająca "wojna polsko-polska" jest rzeczywiście efektem zderzenia dwóch sił politycznych, sprawujących w Polsce władzę? Taki pogląd zdaje się dominować w tzw. "dyskursie medualnym". Nadmuchany nadmiernie konflikt partyjny ma prowadzić do ujawnienia silnych emocji. Czy jednak tak gwałtowne podziały i różnice rzeczywiście  nie wystąpiłyby, gdyby nie polityczno-propagandowa wojna pomiędzy partiami?

Przecież tak czy inaczej narasta polaryzacji światopoglądowa społeczeństwa. Z jednej strony mamy różnych liberałów i postępowców, którzy podążają za zachodnimi trendami, z drugiej - ludzi mniej czy bardziej  konserwatywnych, bliższych Kościołowi. Te różnice z każdym rokiem się pogłębiają i to one stanowią podłoże do pojawiających się konfliktów. Przywódcy partyjni jedynie je symbolizują.

Zgoda - aktualny układ na mapie politycznej dodatkowo antagonizuje ludzi. Ale tak czy inaczej za fasadą partyjną toczy się poważny spór światopoglądowy. Ewentualne zmiany na scenie politycznej, niczego tu tak naprawdę nie zmienią. Eskalacja tego konfliktu jest nieuchronna.

2 komentarze:

Jaszczur pisze...

Tzw. dyskurs medialny (swoją drogą określenie to jest w naszych realiach okrutnym żartem) jedynie katalizuje konflikt.

Nawiązując jeszcze do jednego z Pańskich ostatnich wpisów. Pisał Pan, że nienawiść części społeczeństwa (sic!) wobec PiS to w rzeczywistości ukryty antyklerykalizm i antykatolicyzm. Jest to słuszne, o ile umieścimy to w szerszym kontekście; jest to przejaw mentalności Homo sovieticus, aczkolwiek w nowoczesnej, neopeerelowskiej formie. Chciałoby się rzec - postępowej...

Dariusz Zalewski pisze...

Oczywiście "dyskurs medialny" jest umowny.
Co do PiS, to rzeczywiście bywa postrzegany jako ugrupowanie katolickie czy bliższe Kościołowi.
Ktoś mi wytknął niekonsekwencje, pisząc, że skoro większość nienawidzi prokatolickiego PiS, to dlaczego Kościół mimo wszystko odgrywa takie znaczenie w Polsce.
To rzeczywiście jest dla mnie zagadką. Jednak tę sprzeczność częściowo wyjaśnia rozróżnienie między antykatolicyzmem a antyklerykalizmem. Antyklerykał mimo wszystko jest wierzący, a wydaje mi się, że nienawiść antyPisowska ma właśnie głównie podłoże antyklerykalne.

Pozdrawiam