poniedziałek, 22 lutego 2010

Dwie metody

Kilka tygodni temu oglądałem film dokumentalny o ks. Jerzym Popiełuszce. Jego współpracownicy wspominali, jak naciskali, żeby w kazaniach wprost napiętnował przywódców komunistycznych. Przy okazji zarzucali Mu, że się boi. Wtedy ks. Jerzy zapytał ich kolejno, czy rzeczywiście tak myślą? Zebrani potwierdzili. On schował twarz w dłoniach i powiedział: “Jak wy nic nie rozumiecie. Przecież ja nie walczę z ludźmi, ale ze złem” (cytuję z pamięci).

Przypomniał mi się ten fragment po obejrzeniu filmu dokumentalnego o Zbigniewie Lubienieckim. Potomek arystokratycznego rodu miał zdecydowanie inny pomysł na walkę z komunistami. W filmie opowiada o prywatnej zemście na sowietach. Prześladowany wraz z całą rodziną poprzysiągł sobie, że nie spocznie, aż zabije stu prześladowców. Z tego co twierdzi ślubowania dotrzymał. Pierwsze efekty miał już jako dziecko. A to skierował sowieckie czołgi na bagna, a to bronią ręcznej roboty odstrzeliwał pojedyńczo sołdatów lub w inny sposób doprowadzał do ich zgładzenia. 

W porównaniu z drogą wybraną przez ks. Jerzego Popiełuszkę, taka postawa może odruchowo budzić opór.  Można oczywiście dyskutować czy wszystkie działania bohatera wspomnianego filmu są moralnie usprawiedliwione. Ale z drugiej strony - etyka żołnierska dopuszcza (a nawet nakazuje) działania obronne i walkę z okupantem.

Droga żołnierza jest inna, niż droga kapłana. Obaj mają też inne cele. Ks. Jerzy walczył ze złem, a żołnierze walczą o wolność narodu. Dlatego i metody tej walki muszą być różne.


poniedziałek, 15 lutego 2010

Wiara młodych Amerykanów

Organizacja  Rycerze  Kolumba opublikowała wyniki sondażu na temat wiary młodych Amerykanów. Badania objęły osoby w przedziale wiekowym 18-29 lat. Ciekawsze wyniki sondażu podaję za Elizabeth Hansen z portalu Headline Bistro:

• ponad trzy czwarte młodych ludzi twierdzi, że wierzy w Boga;

• jedna trzecia uczestniczy w praktykach religijnych przynajmniej raz w miesiącu;

• 64% uważa, że moralność jest względna i że nie można określić jedno dobro i zło dla wszystkich;

• jednak pomimo tendencji do preferowania moralnej względności 58% respondentów twierdzi, że praktyka tzw. aborcji jest moralnie zła, a 20% uważa ją za dopuszczalną; w sprawie eutanazj, podział wynosi odpowiednio - 52% do 23%;

• większość przedstawicieli młodego pokolenia pragnie poszerzenia swojej wiedzy na tematy religijne;

Komentatorzy podkreślają, że wyniki te są raczej optymistyczne. Młodzi Amerykanie są bardziej religijni, niż ich rodzice dorastający w atmosferze kontestacji przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego stulecia.

Zastanawia fakt, że demoliberalne media pomimo potężnej siły rażenia nie są w stanie zniszczyć wiary w młodym pokoleniu. Choć dosyć powszechny relatywizm moralny w tym przedziale wiekowym jest z pewnością odbiciem ich wpływu.

Z drugiej strony bliskie katolickiemu podejście młodzieży w takich kwestiach jak: zabójstwa nienarodzonych czy dobijania chorych, dowodzi, że Kościół potrafi się przebić ze swoim przesłaniem przez medialną propagandę moralnego kiczu.

poniedziałek, 8 lutego 2010

Odrzucenie przez system

Gdzie nie spojrzeć ktoś realizuje dziś programy europejskie i czerpie środki z ich funduszy. Bogacą się firmy i instytucje. Ale nie wszyscy. 

Wspomniane programy są bowiem mocno zideologizowane. Przynajmniej te, które związane są z działką, którą na co dzień się zajmuję, tzn. edukacją. Nastawione są one bowiem na różne równości, "programy bolońskie", gendery itd. Przebicie się z projektami, które nie posługują się lewacką nowomową,  jest w praktyce niemożliwe, chyba że się człowiek... sprzeda. 

Unia nie dofinansuje mi programów na temat kształcenia charakteru,  upowszechniania sztuk wyzwolonych, czyli szeroko pojętej edukacji klasycznej. System wspierania finansowego jest tak skonstruowany, że promuje projekty postępowo-wolnościowe, skutecznie wyrzucając z obiegu  ludzi i instytucje o konserwatywnym światopoglądzie. Cóż, trzeba sobie szukać prawicowych sponsorów. Tylko gdzie oni są?

Taka sytuacja w dłuższej perspektywie może mieć fatalne konsekwencje dla prawicy, która w przyszłości będzie miała jeszcze mniejszy wpływ na kulturę i media, niż obecnie.