poniedziałek, 9 listopada 2009

Dziesięć argumentów za wieszaniem Krzyży w szkołach

Walka z Krzyżem nie jest w walką z nietolerancją religijną, ale z samą religią. Niedawny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nakazujący zdjęcie symboli religijnych ze szkół we Włoszech jest właśnie przejawem tej walki. Poniżej dziecięć argumentów za pozostawieniem Krzyży w szkołach i generalnie w przestrzeni publicznej. (Inspiracją i pewną pomocą w ich napisania był artykuł znaleziony na portalu Kath.net.)

1.Krzyż na ścianie jest prostym potwierdzeniem faktu, że w danym państwie żyją ludzie wierzący w Chrystusa. Każda organizacja czy grupa ludzi pragnie podkreślić swoją tożsamość i odróżniać się od innej własną symboliką. Dlaczego tego przywileju mieliby być pozbawieni katolicy?

2.Pusta ściana nie jest wolna od ideologii, zwłaszcza, gdy człowiek uświadomi sobie, że przez wieki wisiał na niej Krucyfiks. Wyciągnięcie po niego rąk zawsze będzie miało podtekst ideologiczny. Niezależnie od tego, co mówią właściciele tych rąk. Odwoływanie się przy tej okazji do tzw. neutralności światopoglądowej(będącej w istocie "fikcją literacką"), służy wyłącznie celom propagandowym.

3. Domniemane prawo do życia w przestrzeni wolnej od treści i symboli religijnych, nie może być ważniejsze od prawa do swobodnego wykonywania praktyk religijnych.

4. Ikonoklazm praktykowany w obrębie przestrzeni publicznej jest tylko pewnym etapem wojny światopoglądowej. Antychrześcijańscy fundamentaliści wcześniej czy później wpakują się ze swoimi butami do prywatnych mieszkań i nakażą zdejmowanie symboli religijnych. Pretekstem będzie na przykład to, że mogą razić ateistycznych listonoszy, hydraulików czy innych glazurników.

5. Nakazując zdjęcie Krzyży szeroko pojęta lewica paradoksalnie miesza religię z polityką. Stanowi to bowiem jedynie pretekst do prowadzenia akcji stricte politycznej. Jednocześnie ta sama lewica obłudnie zarzuca Kościołowi, że wtrąca się do polityki.

6. Chrześcijaństwo ze swej natury jest misyjne, skierowane na zewnątrz. Katolik musi świadczyć, bo do tego zobowiązują go nakazy jego religii. W przeciwnym razie sprzeniewierzy się swojemu wyznaniu. Jeśli zatem ktoś zakazuje mu świadczenia, to w istocie odbiera mu podstawowe prawo do wyznawania swojej religii. Jest to oczywiście taktyczne działanie przeciwników chrześcijaństwa, chcących zepchnąć je do getta.

7.Wyrok Trybunału sprzeciwia się tak wielbionej przez lewicę i liberałów demokracji. Skoro bowiem o wyborze władz decyduje demokratyczna większość, dlaczego o wieszaniu symboli religijnych ma decydować religijna mniejszość?

8. Krzyż w istocie jest "logiem", symbolem Europy. Bez niego Europa nie jest już Europą, ale na powrót skupiskiem pogan.

9. Dla katolika Krzyż ma znaczenie stricte religijne, związane z codzienną walką duchową, jaką prowadzi w swoim życiu. Katolik wierzy, że znajduje się w nim szczególna moc, która wiedzie go do duchowego zwycięstwa. W tym sensie Krzyż w ramach przestrzeni publicznej na pewien sposób uświęca ją.

10.Jeśli zaś przeciwnicy Krzyża nie wierzą w jego szczególną moc duchową, to dlaczego nie przejdą nad nim do porządku dziennego? Dlaczego tak ich szczególnie drażni, skupia ich uwagę i prowokuje do działań? Chrześcijanin zawsze będzie dostrzegał w tej postawie odwieczne zmaganie się sił dobra i zła. Słowem - "krzyżowa cenzura" nie jest tylko przejawem walki politycznej, ale przede wszystkim duchowej. I właśnie ten argument powinien przede wszystkim mobilizować katolików do obrony Krzyża.

Z całą pewnością nie są to wszystkie argumenty. Pomysły, uwagi i inspiracje Czytelników są oczywiście mile widziane.

25 komentarzy:

Monika pisze...

Dziękuję bardzo za ten post. Cieszę się, że ktoś, kto operuje klawiaturą, językiem i znajomością historii i kultury lepiej, niż ja, wziął tę niełatwą sprawę w swoje ręce :)
Upartych trudno będzie przekonać, zawsze będą mieli dla nas jeden argument: że nikt nie zabrania nam wyznawać naszej wiary w zaciszu domu, gdzie nikomu się nie narzucamy. Jednak po sieci wciąż krąży mnóstwo chrześcijan, którym takie wypowiedzi przywracają wiarę i siły do walki o nią :)
Zapraszam też do mnie: http://www.szablony-eunice.blog.pl/
Pozdrawiam serdecznie!

Dariusz Zalewski pisze...

Z przekonywaniem upartych, to rzeczywiście trudna sprawa. Ale z drugiej strony uważam, że nie można odpuszczać internetu.

Pozdrawiam.

aaabbb pisze...

Nazizm ze swej natury jest antysemicki, skierowany przeciw Żydom. Nazista musi świadczyć, bo do tego zobowiązują go nakazy jego ideologii. W przeciwnym razie sprzeniewierzy się swoim przekonaniom. Jeśli zatem ktoś zakazuje mu zabijania Żydów, to w istocie odbiera mu podstawowe prawo do wyznawania swoich poglądów.

Dariusz Zalewski pisze...

@aaabbb Aha, czyli nazizm równa się katolicyzm? Pogląd obiektywnie trudny do zaakceptowania. Ja rozumiem, że napisać można wszystko, tylko po co te niepotrzebne emocje.

czescjacek pisze...

Raczej nie idzie o zrównanie nazizmu i katolicyzmu, tylko o to, że to kretyński argument.

Dariusz Zalewski pisze...

Nie uważam, żeby powołowanie się na chrześcijański obowiązek głoszenia Ewangelii, świadczenia i przyznawania się do Chrystusa było "kretyńskim argumentem". Uważam natomiast, że wtrącanie się w wewnętrzne sprawy religii przez państwo prowadzi do totalitaryzmów (patrz:komunizm, nazizm).
Przywołany przez Pana argument jest do pewnego stopnia słuszny (sam nigdy nie zgodzę się, by np. sataniści propagowali swoje wierzenia). Istnieje jednak fundamentalna różnica między chrześcijaństwem głoszącym miłość bliźniego pomimo niekiedy zawirowań moralnych poszczególnych chrześcijan) a nazizmem czy satanizmem.
Dziękuję za zamieszczone uwagi i pozdrawiam.

czescjacek pisze...

Ależ z tego, że jakaś religia/ideologia ma w siebie wpisany nakaz prozelityzmu, nie wynika wcale, że państwo powinno ten prozelityzm wspierać.

A wieszanie krzyża w publicznej szkole to nijak nie jest "wewnętrzna sprawa religii".

dink pisze...

ad 4. na razie to chrześcijańscy fundamentaliści zafundowali religię w szkołach. i nie udawaj, że nie wiesz czym się różni przestrzeń prywatna od publicznej, manipulancie

ad 6. no, zobaczymy jak będziecie piszczeć jak "naturalnie misyjny" islam zażąda swoich praw w Polsce

ad 9. jeśli katolik potrzebuje do swojej "walki ze złem" symbolu, to jestem za wieszaniem krzyży w każdym dostępnym miejscu - może stopień złodziejstwa i krętactwa nieco spadnie w naszym pięknym kraju

Goldmoon pisze...

"[...]Uważam natomiast, że wtrącanie się w wewnętrzne sprawy religii przez państwo prowadzi do totalitaryzmów[...]" A wtrącanie się kościoła w wewnętrzne sprawy państwa prowadzi do powrotu czasów świętej inkwizycji. Co zapewne wielu by się spodobało. Nie mi.
Szkoła jest instytucją publiczną. Szkoła NIE należy do kościoła. Tak więc gdzie tu jest wtrącanie się państwa do religii?

Ad1. Poza katolikami w tym kraju żyją ludzie innych wyznań. Dlaczegoż więc i oni nie powinni mieć prawa do wieszania swoich symboli obok krzyża? Tylko, że w ten sposób w krótkim czasie zabrakło by na ścianach miejsc.
Szkoła (czy też inne miejsce publiczne) powinna być wolna od tego typu wojen. Bo do tego by się to sprowadzało. "Dlaczego gwiazda Dawida wisi wyżej niż krzyż?", "Dlaczego półksiężyc jest większy od krzyża?" itp

Ad2. w tym momencie uznał mnie pan za fikcje literacką. Czyli co? Nie istnieje? Jestem tylko wymysłem wrogów kościoła?

Ad3. Nikt nikomu nie zabrania wykonywania swoich praktyk religijnych. W miejscu do tego przeznaczonym. W kościele. Szkoła NIE JEST kościołem.

Ad4. Przesada. To nie te czasy. Inna sprawa to fakt, że kościół usiłuje nam wszystkim narzucać co wolno, co trzeba a co powinno być robione. A przypominam iż NIE WSZYSCY w tym państwie są katolikami.

Ad5. A to kościół nie wtrąca się do polityki? No litości ... "Kalemu ukradną krowę to źle. Ale jak Kali ukradnie krowę to dobrze!"

Ad6. Katolik zawsze może zacząć postępować jak świadkowie Jehowy. Kto mu tego zabrania? Czyli chodzenie od drzwi do drzwi i próbowanie szerzenia swojej wiary.
Oj ... za ciężko? Trzeba się wysilić? Trzeba się nachodzić? No tak ... to lepiej spróbować od razu. Hurtowo. Powieśmy krzyże gdzie się da a próby zabronienia nam tego uznamy za zamach na naszą wiarę.

Ad7. Ta władze zostały wybrane przez demokratyczną większość. Czyli są "głosem" tej demokratycznej większości. Gdzie więc tu paradoks? Jak dla mnie robią to co do nich należy czyli wykonują wolę tych, którzy ich wybrali.

Ad8. Hehe .... tu to się dopiero uśmiałem :) Nie żyjemy w średniowieczu gdzie Kościół (religia) był najważniejszy. Te czasy na szczęście minęły. Teraz ważni są ludzie.

Ad9. Każdy katolik może nosić krzyżyk przy sobie. W każdej chwili dnia i nocy. Po co więc jakieś dodatkowe symbole? Czy jego wiara jest tak słaba, że trzeba ją na każdym kroku potwierdzać?

Ad10. Odpowiem w imieniu własnym. Bo mam dość włażenia kościoła w butach do mojego życia prywatnego i publicznego. Nie mam nic przeciw religii. W miejscu do tego przeznaczonym. A niestety od dzieciństwa kościół zatruwał i utrudniał mi życie w ten czy inny sposób. Tak więc wiem co mogą czuć młodzi ludzie "zmuszani" do lekcji religii.

czescjacek pisze...

@Dlaczegoż więc i oni nie powinni mieć prawa do wieszania swoich symboli obok krzyża?

Chciałbym słyszeć katowrzaski, jakie niechybnie by się rozległy, gdyby ktoś chciał jakiś niechrześcijański symbol zawiesić :)

Dariusz Zalewski pisze...

@czescjacek @Gooldmoon @dink

Cały spór sprowadza się do do rozumienia tzw. państwa neutralnie światopoglądowego. Ja uważam, że mówienie o neutralności, to tylko propaganda mająca na celu odwrócenie uwagi od forsowanej, konkretnej ideologii pod hasłem właśnie neutralności, świeckości itd.

Widać to chociażby po tej żałosnej UE czy nawet po tym, że Panowie macie jasno sprecyzowane poglądy (jak mniemam ateistyczne), które staracie się forsować i bynajmniej wcale nie jesteście neutralni pod względem ideowym. Słowem - pusta ściana do której dążycie, to nie jest kompromis, ale Wasze ideologiczne zwycięstwo.

I teraz: dlaczego ateizm ma regulować życie państwowe? Zaraz padnie pytanie: a dlaczego katolicyzm? Właśnie - ja się nie łudzę, spór jest nieunikniony (o tym właśnie piszę), choć można i należy ustalać obszary "pokojowego współistnienia".

Moim zdaniem ze względów kulturowych oraz z faktu, że mimo wszystko katolików jest więcej niż ateistów czy wyznawców innych religii, nic by się nie stało, gdyby krzyż był obecny tam gdzie w większości żyją katolicy. Czy na taką tolerancję ateistów nie stać?

czescjacek pisze...

Ależ! "Pusta ściana, do której dążymy", to miejsce wolne od wszelkiej propagandy religijnej czy antyreligijnej. Ewentualną ateistyczną analogią do krzyża byłoby zawieszenie hasła "Boga nie ma", a w ramach kompromisu godzę się, aby takiego hasła nie wieszać.

Dariusz Zalewski pisze...

Szczerze powiedziawszy nie spodziewałem się wyrozumiałości czy tolerancji z tej strony i się nie zawiodłem. A - jeszcze jedno - krzyż to nie jest żadne hasło propagandowe...

Goldmoon pisze...

Nie uważam się za ateiste. Uważam się za agnostyka.

Według pana krzyż na ścianie nie jest "hasłem propagandowym". A według mnie właśnie nim jest. Tak jak i każdy inny symbol religijny na ścianie.

Krzysztof pisze...

Tutaj kilka argumentów przeciwko:

http://przemyslenia.blogspot.com/2009/11/w-mediach-i-na-blogach-zagosci-ostatnio.html

Goldmoon pisze...

PS: Jeszcze nawiązując do nazwy tego bloga:

"Syndrom oblężonej twierdzy - zjawisko polegające na wzbudzaniu poczucia zagrożenia ze strony mniej lub bardziej wyimaginowanego wroga. Grupa społeczna przejawiająca wysoki poziom poczucia zagrożenia o wiele chętniej rezygnuje z indywidualizmu dążąc do homogeniczności i oddaje władzę nad sobą osobom, które deklarują grupie zapewnienie bezpieczeństwa.

Syndrom oblężonej twierdzy jest często wykorzystywany przez polityków, którzy wzbudzają poczucie zagrożenia elektoratu, a następnie oferują ratunek z wyimaginowanej opresji. Elektorat, aby zredukować nieprzyjemne poczucie zagrożenia odda głos na polityka. W tym sensie posługiwanie się syndromem oblężonej twierdzy jest psychomanipulacją."

czescjacek pisze...

a

czescjacek pisze...

@A - jeszcze jedno - krzyż to nie jest żadne hasło propagandowe

Napis "Boga nie ma" też nie, to po prostu stwierdzenie faktu.

Dariusz Zalewski pisze...

@ cześćjacek

Zdziwi się Pan jeszcze tym "faktem".

. pisze...

Walka z religią byłaby to wtedy, gdyby wyrok wszedł w sferę samej religii. Nikt nie zabrania praktyk religijnych czy wieszania krzyży w katolickich domach.

1. Czy szkoła musi cokolwiek potwierdzać? Dlaczego musi potwierdzać akurat to i to w taki sposób?
Każda grupa może podkreślać SWOJĄ tożsamość - a nie zawłaszczać państwo narzucając mu tą tożsamość (czyli wszystkim innym).

Jak na razie ten przywilej mają TYLKO katolicy.

2. Pusta ściana jest wolna od ideologii.

Wyciagnięcie rąk po krzyż ma taką treść, że jest aktem zaprzestania narzucania jednej ideologii.

3. Nikt nie zakazuje Ci praktyk religijnych - masz dom, kościół, nawet w szkole możesz sobie z boku postawić krzyż. Praktykom nie służy jednak wieszanie krzyża na przedniej ścianie w każdej klasie czy w urzędzie.

4. Manipulacja skrajnościami. Przestańmy zamykać złodziei i morderców, bo może kiedyś będą wsadzać za samo kupowanie bułek?

5. Kościół zawsze był instytucją polityczną a wieszanie krzyża to właśnie mieszanie się go w politykę.

6. Z powodu, ze jest misyjne, to moze mam też wpuścić do domu katolika, by zabrał mi co mu się podoba?
przypominam, że misja Kościoła była kiedyś wykonywana poprzez mordowanie ludzi - takie są skutki jak mu się pozwoli na zbyt wiele.

7. Nie sprzeciwia się - broni prawa obywatela do jego państwa - gdzie krzyż był zawłaszczaniem go.
To o czym piszesz to nie demokracja - wpis w wyszukiwarce "Demokracja rozumiana po katolicku".

8. Krzyż nie jest symbolem Europy.
Co Ci przeszkadza skupisko pogan? Gdzie w ogóle ci poganie?

9. Ktoś może wierzyć, ze wypróżnienie się w miejscu publicznym nada mu specjalnych mocy - nie znaczy to, że należy mu na to pozwolić.


10. Bo jest symbolem konkretnej doktryny. W ten sposób zawłaszcza sobie ona państwo a ludzi jej nie wyznających pozbawia narodowej tożsamości.

ateistaa.blog.onet.pl

Sara pisze...

Uwazam, ze mylisz kompletnie pojecia.

Neutralnosc swiatopogladowa jest wtedy, kiedy panstwo mowi "no comment" w temacie "religia".

"No comment" nie znaczy "jestesmy przeciw", wiec przestan udawac, ze ktos Cie przesladuje, bo sie wylacznie osmieszasz ("oblezona twierdza"? ahahahahaha! sam piszesz, ze katolicy sa w polsce wiekszoscia. Niby jak te 5% niekatolikow ma was przesladowac? Piszac zlosliwe komentarze na internecie? prooosze). Tak naprawde neutralnosc swiatopogladowa jest korzystna rowniez dla Ciebie. Teraz jak sam przyznajesz, katolicy sa wiekszoscia, ale co sie stanie, jesli przestana nia byc? Jak, dajmy na to, buddysci albo muzulmanie zaczna sie domagac tez swoich symboli na scianie? Tez powiesz, ze powinno sie powiesic to, czego sobie wiekszosc zyczy? Juz to widze.

No ale, rozumiem, ze "klamac dla Jezusa" to juz nie "klamac"!

Dariusz Zalewski pisze...

Unia traktuje Krzyż jak papierosy (spostrzeżenie pewnego filozofa)- publicznie nie można się truć, ani truć innych. Tak samo krzyże trzeba zakazać, bo są "rakotwórcze" .

Czy 5% może prześladować większość niewierzących? To jest właśnie ten fenomen, że w mediach (papierowych czy elektronicznych), te 5% przemienia się nagle w 90%. Jest wyraźnie nadreprezentowane i uprawia ciągłą nabijankę z Kościoła, wypaczając jego obraz. Czy naprawdę Pani tego niedostrzega?

Z drugiej strony osłabia mnie ten strach przed prześladowaniami ze strony katolików, w sytuacji gdy na świecie, według oficjalnych danych, zabijanych jest rocznie ok. 170 tyś. chrześcijan! Wiedziała Pani o tym? Szczerze.

Pytam: czy te tolerancyjne media, ewentualnie świeckie instytucje ("no comment") wstawiają się za tymi ludźmi? Oto prawdziwa "tolerancja".

Dariusz Zalewski pisze...

@czescjacek
Czy "pusta ściana" może być symbolem neutralności? Jeśli będzie miała kolor czerwony - będzie kojarzyła się z komunizmem, niebieski - z uniją, czarna - wiadomo. Trzeba by zatem ustalić jeszcze "neutralny kolorek" ściany, tylko czy to się da?

Dariusz Zalewski pisze...

@ateista.blog

Powtorzę to, co mówiłem wcześniej. Podejmowanie dyskusji z założeniem, że istnieje jakieś mityczne państwo neutralnie światopoglądowe - mija się z celem, bo takie państwo nie istnieje.

Demokracja liberana, czy jak ją tam zwał, oparta jest na określonej filozofii (czytaj: ideologii, tzw. oświecenie itp. tematy, nie chcę w to wchodzić, bo to znane kwestie ).

Wszystkie zaś odpowiedzi na moje argumenty tworzone są w oparciu o model państwa neutralnego, które - powtarzam - nie istnieje. Albo ateizm (ew. agnostycyzm), albo katolicyzm; albo katolicyzm, albo islam itp. Nie ma innej alternatywy.

Jakiś model państwa musi zwyciężyć. Gdyby wygrał ateizm, to niestety można spodziewać się nasilenia represji. Nie mam co do tego większych złudzeń. Obserwując poziom adrenaliny pewnych dyskutantów w internecie, wyobrażam sobie, co by się stało, gdyby dano im trochę władzy.

Na niekorzyść ateizmu świadczy również to, że ostatnie wielkie systemy zbudowane na ateizmie: komunizm i nazizm były systemami represyjnymi.

Agnieszka pisze...

ad 1) W takim razie krzyż ten powinien wisieć na ścianie w miejscach kultu, a nie w sali lekcyjnej, która z założenia nie powinna mieć nic wspólnego z religią chrześcijan. W tym kraju są też ludzie wierzący w coś innego, nie tylko Chrystusa. Jeśli nie chcecie zdejmować krzyży, pozwólcie na wieszanie obok nich innych symboli. "Dlaczego tego przywileju mieliby być pozbawieni katolicy?" A dlaczego pozbawia się go wszystkich innych?
ad 2) To jest szkoła. Dzieci i młodzież zapominają o takich sprawach szybciej niż dorośli. Krzyże tak jak i inne symbole religijne można nosić na szyi.
ad 3) Praktyki religijne wykonywane są w miejscach do tego przeznaczonych. Masz od tego świątynie lub własny dom, nie szkołę. Jeśli twoje dziecko ma się w szkole na lekcjach modlić, niech moje ma prawo do medytacji lub modlitwy muzułmańskiej.
ad 4) To po co włączać się do dyskusji? Skoro krzyże są na ścianach w szkołach, to ja mogę obawiać się, że ktoś przyjdzie do mojego domu i będzie mnie zmuszał do powieszenia go we własnym pokoju? Nie przesadzajmy...
ad 5) Niestety postulaty ateistów lub feministek zawsze są przedstawiane jako poglądy lewicowców. Dla mnie bycie Polakiem nie jest równoznaczne z byciem katolikiem. Kościołów jest tak wiele i są tak szeroko dostępne dla każdego, że nie muszą prowadzić indoktrynacji poprzez polityków czy nauczycieli.
ad 6) To kupcie sobie Pismo Święte i je czytajcie. Noście krzyże na własnej szyi. Opowiadajcie o Bogu innym, gdy tylko możecie. Możecie w prezencie zamiast zwykłej książki dać komuś Biblię. Ja mam chrześcijanom podsuwać pomysły? Można nawracać o wiele skuteczniej używając metod, które nie ingerują bezpośrednio w wolność sumienia drugiego człowieka.
Chrześcijaństwo powinno mieć tyle samo przestrzeni co inne religie. Nawet po zdjęciu krzyży nadal będzie miało jej więcej od innych, więc na co wy narzekacie..?
ad 7) To może warto spytać, jaka jest ta większość? Każda szkoła może to zrobić.
ad 8) To w końcu ten krzyż jest symbolem wiary czy logiem? Bo widzę, że ciężko ci się zdecydować.
ad 9) A nie można go nosić na szyi? Albo wieszać w sali, w której odbywają się lekcje religii?
ad 10) Ciężko ignorować coś, co przedstawia cierpiącego człowieka przykutego do krzyża. O ile ja mogę taki symbol ignorować, o tyle potrafię sobie wyobrazić dziecko, które nie będzie w stanie zrozumieć, jak można czcić cierpienie. A nie każdy ma ochotę, by jego dziecko indoktrynowano w szkole, która z założenia jest świecka.

Ten konflikt to jedna wielka bzdura... Tylko czekać, aż ludzie zaczną się zabijać...