wtorek, 24 listopada 2009

Pozytywne myślenie a rasizm

Moda na pozytywne myślenie zdobyła w ostatnich dekadach dużą popularność. Z psychologii przedostała się do różnego rodzaju poradnictwa, w którym tego rodzaju nowinki ze świata nauki przyczyniają się do podniesienia jego wiarygodności. W efekcie ludzie dowiadują się, że dzięki sile swych pozytywnych myśli wyleczą się z chorób oraz osiągną sukcesy w życiu zawodowym i osobistym.

Trudno nie przyznać racji poglądowi, jakoby wieczne malkontenctwo i narzekanie paraliżowało ludzkie działania i przeszkadzało w osiąganiu sukcesów. Z drugiej strony, taki magiczny optymizm popada w inną skrajność: nie da się bezwysiłkowo, jedynie odganiając czarne myśli, osiągać sukcesy.

Źródeł omawianej koncepcji należy doszukiwać się w ruchu potencjału ludzkiego umysłu i psychologii humanistycznej. Żeby nie rozwodzić się zbyt długo nad kwestiami teoretycznymi zacytuję poniżej krótki fragment z tekstu ks. Marka Dziewieckiego:

Humaniści sugerują, że to nie określone zachowania czy więzi międzyludzkie decydują o naszym losie lecz wyłącznie nasze sposoby myślenia - zauważa znany duszpasterz i psycholog. - Ludzkiemu umysłowi przypisywana jest moc stwarzania rzeczywistości. Jako zaburzenie traktuje się wszelkie przejawy "negatywnego myślenia", gdyż wtedy nasz umysł stwarza bolesną rzeczywistość, która powoduje cierpienie i niepokoje.

Za takim myśleniem ma iść określona energia, która "pomaga" przemieniać świat na lepszy. Tymczasem najnowsze badania obalają te mity.
Zły nastrój i negatywne myślenie sprawiają, że jesteśmy mniej łatwowierni, krytyczniej oceniamy bliźnich i, co zaskakujące, mamy lepszą pamięć – czytamy na portalu psychologicznym Charaktery, prezentującym wyniki badań australijskich naukowców.

W badaniach prowadzonych pod kierunkiem prof. Josepha Forgasa eksperymentatorzy poprosili wprawionych w dobry lub zły nastrój uczestników o ocenę prawdziwości anegdot i plotek. Osoby w złym humorze wierzyły w nie mniej chętnie, były również mniej skłonne do podejmowania decyzji opartych na rasowych i religijnych uprzedzeniach. Popełniały też mniej błędów, kiedy proszono je o przypomnienie sobie zdarzeń, których były świadkami.

Jak widać nauka wyrządziła hurraoptymistom psikusa. Tyle lat pozytywnie myśleli, wspierani humanistic psychology, a teraz okazuje się, że dobry humor i wieczne "będzie dobrze" mogły doprowadzić ich do "decyzji opartych na rasowych i religijnych uprzedzeniach".

W związku z tym nasuwa się pytanie: czy psycholodzy odpowiedzialni za szerzenie fałszywej tezy wedle której szklanka jest zawsze "aż do połowy pełna" poniosą jakąś odpowiedzialność za ewentualne przyczynienie się do szerzenia nienawiści rasowej?

PS. A tak w ogóle to bardzo cenię współczesnych psychologów, ich nowatorskie teorie oraz pomysłowe eksperymenty.

2 komentarze:

tahik pisze...

Jedne badania mówią jedno inne badania mówią co innego.

Już na pierwszy rzut oka widać, że chyba nie miałeś styczności ze środowiskiem akademickim albo dla władnych celów (tutaj wparcia postawionej tezy) udajesz brak świadomości tego iż naukowcy również mają swoje podziały...
Jedni udowodnią, że negatywne nastawienie jest szkodliwe, że może ograniczać chęci dążenia do sukcesu i prowadzić do depresji...

Inni będą odbijać piłeczkę stawiając pozytywne myślenie na równi z "beztroską" brakiem solidnych dążeń do celu i naiwnością.
A to uważam za wysoce niesprawiedliwe...

Jednak tak już na tym świecie jest, że to co reprezentuje sobą coś pozytywnego należy sprawnie stłamsić.. "przyrównać do reszty".

Jeśli o mnie chodzi to wolę pragmatyczne podejście (o zgrozo słowo pragmatyzm też zapewne się nie spodoba)

Mi od prawie ćwierć wieku służy pozytywne myślenie a jednocześnie uważam się za osobę otwartą i w moich działaniach się to przejawia.
Nie jestem także rasistą i oceniam każdego na podstawie tego co sobą prezentuję.

Pozwolę sobie zaryzykować stwierdzenie, iż ten artykuł, postawiona w nim teza jak i jej uzasadnienie.... nijak mają się do rzeczywistości.

A wystarczy poobserwować świat..... kto atakuje innych słownie i fizycznie? Właśnie stłamszeni wewnętrznie ludzie myślący negatywnie, niezadowoleni ze świata i często umiejący obarczać wszystkich dookoła winą za swe niepowodzenia.

A powoływanie się na księży może być ryzykowne... niestety często spotykam się z ich złą oceną wszystkiego co odbiega nieco od normy.
I choć znam bardzo fajnych, energicznych, pozytywnych! księży to ogólnie rzecz biorąc często myślenie pozytywne może właśnie być interpretowane przez nich jako figlarne, beztroskie, prostolinijne i pozbawione refleksji. A przecież to nie musi być prawda.

Nikt także nie mówi, że do sukcesu wystarczy myśleć pozytywnie..... Na świecie są miliony książek o sukcesie i spokojnie mogę stwierdzić, że w większości z nich ... nikt nie pisze takich bzdur.


Podsumowując... czytając ten post mam wrażenie, że autor jest przeciwny pozytywnemu mysleniu.
Jest ono stawiane na równi z modą...
(a przez to pokazywane jako coś nietrwałego i trywialnego)

Jest również budowane niesprawiedliwe połączenie pomiędzy pozytywnym myśleniem a nieprzemyślanym działaniem... Jak dla mnie wyssane z palca.

Na koniec, oczywiście nie chciałbym nikogo urazić a jeśli tak się stało to przepraszam.
Każdy ma prawo do swej opinii.

A tak na marginesie to nazwa bloga nasuwa mi skojarzenie z lękiem...
"Oblężona Twierdza" ? Tak jakby ktoś chciał się bronić.
Np. przed złem tego świata idącym zepsuciem i "niepoprawnymi" poglądami.

Sami oceńcie kto ma rację

Dariusz Zalewski pisze...

Cały wpis napisałem trochę ironicznie, podśmiewając się z różnych, jak widać, często sprzecznych teorii psychologicznych.
Dlatego ten tekst jak i nazwę blogą należy traktować z przymrużeniem oka.

Zapewniam że popieram optymistyczne spojrzenie na świat, nie popieram tylko pewnej ideologii, która się do niego przyczepiła.