czwartek, 24 maja 2012

Deyny, Szarmachy, Gorgonie

Nie ruszają mnie zbliżające się Mistrzostwa Europy. Nakręcane emocje, "skład kadry Smudy", "szanse naszych" i takie tam. Człowiek czuje się osamotniony, bo Euro zaczynają się interesować nawet starsze babcie.

Nie, to zły trop – uprzedzam nasuwający się zarzut. Nie należę do ludzi, których piłka nie interesuje. Lubię, lub może ściślej, lubiałem oglądać mecze kadry. Znam wyniki spotkań i składy polskiej reprezentacji w poszczególnych meczach z lat siedemdziesiątych i trochę osiemdziesiątych. Potem jest już znacznie gorzej.


Nie zmieniłem też swoich poglądów dlatego, że ponoć Che Guevara uznał piłkę za narzędzie rewolucji. Choć chyba coś w tym jest. Znajomy opowiadał, jak to w trakcie pobytu w Madrycie poszedł rano w niedzielę na Mszę, na której zgromadziło się kilku staruszków. Po Mszy zaś udał się na mecz Atlethico, na którym było kilkadziesiąt tysięcy ludzi.

Lewandowscy, Błaszczykowscy, Piszczykowie pomimo nieustannego pompowania w telewizji nie są w stanie przykuć mojej uwagi. Nie chodzi o to, że nie mają szans, niechby sobie mieli, mnie to i tak "lotto". 

Mój świat to: Deyny, Szarmachy, Gorgonie. Pamiętam tytuł w "Piłce Nożnej". Nad zdjęciem Deyny, który strzela gola w meczu z Włochami  na  Mundialu w Niemczech, napis: "Żeby wszyscy, tak jak Polska".

Jako dziecko myślałem sobie: "żeby wszyscy grali tak pięknie jak moja Polska..." I wzruszony biegłem na boisko udawać Deynę.

Tak, moim nieszczęściem (a może szczęściem) jest to, że pamiętam rok 1974. Że przeżywałem go jako dziecko i dzisiejsze "emocje" w ogóle mnie nie ruszają. Mogę powiedzieć, że pod tym względem czuję się całkowicie spełniony i nie potrzebuję już nowych wrażeń (utraciłem w tej materii łaknienie).

Mogę zatem spokojnie zająć się czymś innym i nie tracić czasu przed telewizorem. Moja życiowa pula boiskowych wzruszeń została już wykorzystana.

Jednak oczywiście życzę wszystkim dobrych wspomnień z Euro. 

PS. S. Szczepłek napisał ostatnio książkę o Deynie i tamtych czasach. Widać coś jest na rzeczy.  

2 komentarze:

triarius pisze...

Fajny tekst!

Pzdrwm

Dariusz Zalewski pisze...

Ten komentarz przypomniał mi o istnieniu tego bloga.