poniedziałek, 24 stycznia 2011

Gdy odrąbią im ramię...

Tłok, spóźnienia pociągów, wchodzenie przez okno do przedziałów, to wszystko wywołało burzę medialną w okresie świątecznym. Zauważyłem, że oburzali się zazwyczaj młodzi, którzy nie pamiętają takich akcji z czasów komunistycznych.

Bywało nie jeden raz i nie dwa, że całą noc przestało się w "łączniku" między wagonami na ruchomej podłodze i przy dudnieniu szyn. Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby lecieć na skargę...

Wiem, wiem, dzisiaj nie ma komuny, za to jest dostatnia, demokratyczna Polska. Ludzie mają prawo się denerwować, gdy coś im w tej "dostatniości" i "demokratyczności" zgrzyta.
Zwłaszcza, że ci młodzi ("wykształceni" itd.), zirytowani podróżnicy, w większości głosowali (jak mniemam) na Tuska.

Miała być Irlandia, a tu trzeba przez okno się pakować do przedziału, jak za Jaruzelskiego!

Ten luksus, nowoczesność, technologie, te wszystkie "fejsbuki" zawróciły ludziom w głowie. "Rozpieściły" ich, obniżając odporność na... ból i niedogodności. Przypomina mi się pewna anegdota związana z wychowaniem samurajów. Gdy malec sposobiony na samuraja zapłakał, wtedy pytano go w ten deseń:
"- Płaczesz z byle powodu, a co będzie, gdy na polu bitwy odrąbią Ci ramię?"

"Młodzi", "wykształceni" płaczą, bo nie mogą dostać się do pociągu, a co będzie, jak im kasę odetną i masowo zaczną zwalniać z firm?

5 komentarzy:

Jaszczur pisze...

- Też będą płakać.

Dariusz Zalewski pisze...

To będzie coś więcej jak zwykły płacz.

Jaszczur pisze...

...bo będzie i zgrzytanie zębów. ;)

Dariusz Zalewski pisze...

Coś w tym stylu...

Anonimowy pisze...

Autor raczy żartować ;-) Tłok w pociągu traktuje jak zjawisko najzupełniej normalne. To zjawisko patologiczne, któremu należy się sprzeciwiać. Gdyby ludzie pozostawali pasywni w takich sytuacjach nadal w telewizji oglądalibyśmy pana w ciemnych okularkach.